Menu

WAWRZYCZEK W MIEŚCIE

Porozmawiajmy o Gliwicach: and.wawrzy@gmail.com

Dworzec nasz widzę ogromny...

andwawrzy

Jako w zasadzie były już dziennikarz, ale wciąż aktywny uczestnik miejskiego życia, coraz mniej słów puszczam w przestrzeń publiczną, a coraz więcej kieruję bezpośrednio do administrujących Gliwicami urzędników. Niestety, z odpowiedzi, które otrzymuję na wysyłane w różnych sprawach pisma wyłania się obraz urzędniczej niemocy. „To nie leży w naszych kompetencjach” – jawi się w nich niczym magiczne zaklęcie w cudowny sposób zdejmujące z urzędników odpowiedzialność za to, co się dzieje w mieście. Krótko mówiąc, jeśli ustawowo gminie jakiegoś zadania nie narzucono, nie ma co liczyć na to, że urzędnicy sami wezmą je na swoje barki. A często są to zadania niewielkie, ale mogące bardzo pozytywnie wpłynąć i na życie mieszkańców, i na rozwój samego miasta.

W jednym z ostatnich pism zwróciłem się do Wydziału Przedsięwzięć Gospodarczych i Usług Komunalnych ni to z pytaniem, ni to z wnioskiem, żeby Urząd Miasta poświęcił nieco uwagi nie tylko komunikacji lokalnej (którą ma wpisaną w zadania własne), ale również tej dalekobieżnej. Sezon urlopowy w pełni, więc to właściwy moment aby pomyśleć o tym, jakie mieszkańcy Gliwic mają możliwości dojazdu do miejsc wypoczynku. Nie każdy ma ochotę czy sposobność wyjechać na urlop samochodem, stąd przydałoby się zadbać, po pierwsze, o godną blisko 200-tysięcznego miasta ofertę połączeń komunikacji zbiorowej, a także właściwe poinformowanie mieszkańców o jej istnieniu.

Urząd Miasta do dbałości o komunikację dalekobieżną zobligowany oczywiście nie jest, ale pomyślałem, że w ramach promocji miasta i poprawy jakości życia mieszkańców do mojego wniosku jednak się przychyli. Zaproponowałem więc przeprowadzenie audytu aktualnej oferty przewozowej zarówno autobusowej, jak i kolejowej wraz z rozeznaniem rynku w miastach ościennych (głównie mam tu na myśli Katowice). W jakim celu? Chodzi o to, żeby nie tylko dowiedzieć się, jakie autobusy i pociągi odjeżdżają aktualnie z Gliwic, ale wiedzieć również, ile autobusów do Gliwic nie dociera lub omija je autostradą. To wiedza cenna, gdyż umożliwia podjęcie działań mający na celu aktywne zabieganie o przewoźników. Oczywiście, można spocząć na laurach – i tak też postanowił zrobić nasz gliwicki urząd – licząc na to, że mieszkańcy sami dowiedzą się, gdzie mają szansę dojechać i skąd, a w razie czego pojadą nawet na przesiadkę do Katowic. Można też jednak zaprosić przewoźników, żeby skłonni byli zatrzymać się nie tylko w stolicy województwa, ale również w naszym skądinąd pięknym mieście.  

Pora na konkrety. Oczywiście zanim wystosuje się do kogoś zaproszenie, najpierw trzeba się dobrze przygotować na jego przybycie. Zacząć trzeba by więc było od przygotowania jakiegoś reprezentacyjnego miejsca postoju dla komunikacji dalekobieżnej. Idealne miejsce powinno być położone w centrum miasta, w miejscu łatwo dostępnym komunikacją lokalną, a jednocześnie zapewniającym wygodę i dla pasażerów i dla przewoźników. Przydatny byłby więc duży plac postojowy, wiaty i choćby minimalne zaplecze sanitarno-gastronomiczne. Takiej idealnej lokalizacji w Gliwice póki co nie mamy. Jest co prawda dworzec PKS, ale zarządzająca nim spółka Feniks V (dawny PKS Gliwice) wyprowadziła z niego niemal wszystkie dalekobieżne kursy na peryferyjny dworzec międzynarodowy mieszczący się przy ul. Pionierów. Nie jest to miejsce ani reprezentacyjne, ani specjalnie łatwo dostępne dla mieszkańców miasta. Poza tym, skoro całość operacji miałoby wziąć na siebie miasto, to potencjalny dworzec powinien być w zarządzie gminy, a nie prywatnej spółki.

Póki nie doczekamy się planowanego za dworcem kolejowym Centralnego Węzła Przesiadkowego, który docelowo powinien pełnić też rolę dworca PKS, pewnym erzacem mógłby być parking przy Nowych Gliwicach. Teren ten bowiem kontrolowany jest przez gminną spółkę i już aktualnie jest on wykorzystywany dla potrzeb komunikacji międzynarodowej. Postawione są tam wiaty, miejsca na postój również nie brakuje, a pobliski kompleks zapewnić może wspomniane minimum sanitarno-gastronomiczne, czyli – mówiąc najprościej – dostęp do baru i toalety. Nieco gorzej rzecz się w tym wypadku ma jeśli chodzi o dostępność dla komunikacji lokalnej, ale za to plusem jest wygodny dojazd od strony węzła autostradowego A1 i A4. Inna możliwa lokalizacja, gdzie dopiero trzeba by poczynić pewne prace inwestycyjne, to okolice zajezdni PKM Gliwice przy ul. Chorzowskiej. Miejski przewoźnik dysponuje bowiem całkiem atrakcyjnym placem znajdującym się jeszcze przed szlabanem wjazdowym na teren zajezdni. Aktualnie służy on głównie jako parking dla autobusów przedsiębiorstwa, ale w ciągu dnia – gdy te ostatnie kursują po mieście i zwalniają miejsce na bazie – mógłby wystąpić w roli tymczasowego dworca autobusowego. To dużo atrakcyjniejsze miejsce jeśli chodzi o możliwość dojazdu mieszkańców (nie tylko z Gliwic, ale również z Zabrza czy Bytomia) komunikacją zbiorową, a do tego wciąż bardzo dogodna lokalizacja dla ewentualnych przewoźników dalekobieżnych, którzy mogliby korzystać z wygodnego dojazdu przez DK88 i/lub autostradę A1. Wystarczy zainwestować w ławki, wiaty i niezbędną zabudowę kontenerową, żeby Gliwice mogły z dumą pochwalić się przed światem nowym dworcem komunikacji dalekobieżnej.

Mając gotowy tego typu obiekt, można wreszcie nawiązać kontakt z przewoźnikami, zarówno tymi, którzy już mają w naszym mieście postój, ale na ul. Pionierów, jak i z tymi, którzy czy to kończą trasę w Katowicach, czy omijają nasze miasto autostradami. Przesłanie do nich zwięzłego pisma-zaproszenia wraz z krótką ofertą miasta czy nawet całego subregionu (zawierającą informacje o potencjale ludnościowym i turystycznym oraz opis funkcjonalny oddawanego do użytku przewoźników dworca) nie wydaje się być pracę, która przeciążyłaby gliwickich urzędników lub wykraczała poza ich kompetencje. A przeprowadzenie takiej akcji we współpracy ze wspomnianymi Zabrzem i Bytomiem tylko ułatwiłoby przyciągnięcie do Gliwic nowych przewoźników oferujących nowe, niedostępne do tej pory połączenia. Być może nie jestem ekspertem od biznesu transportowego, ale zaproszenia od gmin, które łącznie mają przeszło 500 tys. mieszkańców i wygodne (w przeciwieństwie do stołecznych Katowic) miejsce postoju dla autobusów, żaden przewoźnik raczej nie zbagatelizuje. To się po prostu przekłada na zwiększenie liczby przewożonych pasażerów, a wraz z nimi na dodatkowe zyski. Korzyści dla mieszkańców ze zwiększenia oferty przewozów dalekobieżnych są zaś chyba na tyle oczywiste, że nie ma potrzeby tutaj o nich pisać. Również dla miasta byłaby to jednak dodatkowa promocja i atut w rozmowach chociażby z potencjalnymi inwestorami.

Wytypowana przeze mnie lokalizacja nowego dworca przy ul. Chorzowskiej jest na tyle nieprzypadkowa, że docelowo mogłaby stać się zaczątkiem większego kompleksu. Kilkukrotnie określiłem co prawda ten dworzec mianem „tymczasowego”, ale on taki wcale nie musi być. Gliwicka zajezdnia to bowiem na dzień dzisiejszy również istotny węzeł jeśli chodzi o komunikację lokalną. To tutaj gliwiczanie przesiadają się na tramwaje zmierzające do Zabrza, to tutaj mieszkańcy Sośnicy (bez konieczności jechania do centrum) mogą przesiąść się do przyśpieszonych autobusów zmierzających do Katowic i Bytomia. Aby w pełni oddać potencjał tego miejsca warto również dodać, że po drugiej stronie ulicy czeka sporo niezabudowanych gruntów, które można wykorzystać chociażby pod budowę parkingu Park&Ride. Wszystko to razem wzięte, wraz ze znakomitą lokalizacją, może uczynić z tego miejsca bardzo ważny punkt na mapie komunikacyjnej Gliwic (a nawet, jak już wspomniano, całego subregionu). Oczywiście pod warunkiem, że urzędnicy przestaną w końcu zasłaniać się swoimi rzekomo ograniczonymi kompetencjami i zabiorą się wreszcie do budowania nowoczesnego miasta, zamiast tylko pisać wymijające odpowiedzi.

PS. A skoro już wspomniałem o tramwajach. Jakiś czas temu obiecywałem tekst o ich miastotwórczości i pozytywnych stronach. Nie zapomniałem o tym, ale jakoś ostatnio weny mi nie staje, więc ten felieton będzie w terminie późniejszym.

© WAWRZYCZEK W MIEŚCIE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci